W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

Zamknij
Gmina Iłów

„Przecież piję tylko piwo” — jeden z najbardziej niebezpiecznych mitów o alkoholu

A pomniejsz czcionkę A standardowy rozmiar A powiększ czcionkę

„Nie piję wódki.”
„Nie mam problemu.”
„Przecież to tylko piwo.”

To jedne z najczęstszych zdań wypowiadanych przez osoby, które przez długi czas nie dostrzegają rozwijającego się uzależnienia. Problem polega na tym, że piwo przez lata zostało społecznie „odczarowane”. Dla wielu osób nie kojarzy się z alkoholem w taki sposób jak wódka czy whisky. Jest reklamowane jako element relaksu, odpoczynku, spotkań ze znajomymi, sportu czy wakacji. Tymczasem prawda jest bardzo prosta i bezdyskusyjna:

Piwo jest alkoholem

Nie „słabszym napojem”.
Nie „czymś innym niż alkohol”.
Nie „bezpieczniejszą wersją picia”.

Piwo zawiera etanol — dokładnie tę samą substancję psychoaktywną, która znajduje się w wódce, winie czy whisky. To ten sam alkohol etylowy, który działa na mózg, układ nerwowy, wątrobę i cały organizm.

Różnica polega głównie na stężeniu i sposobie spożywania. Wódka daje szybkie i wyraźne efekty upojenia, natomiast piwo często jest rozłożone w czasie. I właśnie to czyni je tak zdradliwym.

Piwo daje złudzenie „normalnego picia”

Wiele osób uważa, że skoro:

* piją tylko wieczorem,
* piją po pracy,
* piją do meczu,
* piją „dla smaku”,
* piją kilka piw zamiast mocnego alkoholu,

to problem ich nie dotyczy.

Tymczasem organizm nie interpretuje tego w taki sposób. Dla organizmu liczy się ilość dostarczanego alkoholu.

Cztery, sześć czy osiem piw wypitych wieczorem to często ilość alkoholu odpowiadająca kilkuset mililitrom wódki. Problem polega na tym, że osoba pijąca piwo rzadziej doświadcza gwałtownych epizodów upicia, więc łatwiej utrzymuje przekonanie:
„Mam wszystko pod kontrolą.”

Dlaczego uzależnienie od piwa rozwija się tak podstępnie?

Bo piwo jest społecznie akceptowane.

Nikt nie zwraca większej uwagi na:

* codzienne piwo po pracy,
* skrzynkę piwa na weekend,
* piwo do obiadu,
* piwo podczas oglądania meczu,
* piwo „dla odprężenia”.

Wiele osób przez lata funkcjonuje zawodowo i rodzinnie, jednocześnie regularnie dostarczając organizmowi alkohol. Uzależnienie rozwija się powoli, cicho i często bez spektakularnych kryzysów na początku.

Właśnie dlatego osoby pijące głównie piwo bardzo często najpóźniej orientują się, że straciły kontrolę.

„Nie jestem alkoholikiem, bo nie piję wódki”

To jeden z najbardziej niebezpiecznych mechanizmów zaprzeczania.

Uzależnienie nie jest definiowane rodzajem alkoholu.
Nie ma znaczenia, czy ktoś pije:

* piwo,
* wino,
* whisky,
* drinki,
* nalewki,
* czy wódkę.

Znaczenie ma:

* utrata kontroli,
* przymus picia,
* regularność,
* rosnąca tolerancja,
* trudność w utrzymaniu abstynencji,
* picie mimo szkód zdrowotnych i psychicznych.

Można być ciężko uzależnionym od samego piwa.

Piwo a zdrowie — skutki bywają dramatyczne

Wokół piwa narosło wiele mitów, jakoby było „łagodniejsze” dla organizmu. Tymczasem regularne picie piwa może prowadzić do bardzo poważnych konsekwencji zdrowotnych.

Stłuszczenie i marskość wątroby

Wątroba nie rozróżnia, czy alkohol pochodzi z piwa czy wódki. Regularne picie prowadzi do:

* stłuszczenia wątroby,
* stanów zapalnych,
* włóknienia,
* a w końcu marskości.

Wiele osób pijących piwo codziennie przez lata nie zdaje sobie sprawy, że ich organizm jest systematycznie niszczony.

Problemy metaboliczne

Piwo jest szczególnie niebezpieczne dla osób:

* z nadwagą,
* otyłością,
* cukrzycą,
* insulinoopornością,
* zespołem metabolicznym.

Alkohol zaburza gospodarkę cukrową, wpływa na poziom glukozy, apetyt i magazynowanie tkanki tłuszczowej. Dodatkowo piwo jest wysokokaloryczne i często spożywane razem z niezdrowym jedzeniem.

Nie bez powodu u wielu osób regularnie pijących piwo pojawia się:

* wzrost masy ciała,
* nadciśnienie,
* problemy z lipidami,
* pogorszenie wyników badań.

Piwo uzależnia psychicznie i fizycznie

Codzienne picie „kilku piw dla relaksu” bardzo często staje się rytuałem emocjonalnym. Człowiek zaczyna wierzyć, że:

* bez piwa nie odpocznie,
* bez piwa nie zaśnie,
* bez piwa nie wyciszy napięcia,
* bez piwa nie będzie miał przyjemności.

Z czasem pojawia się tolerancja — potrzeba coraz większej ilości alkoholu, aby osiągnąć ten sam efekt.

To klasyczny mechanizm uzależnienia.

Historia mojego pacjenta

Wiele lat temu pracowałem z pacjentem, który zgłosił się na terapię z powodu picia wódki. Pił bardzo dużo. Czasami sięgał także po piwo, ale uważał, że jego jedynym problemem jest mocny alkohol.

Po pewnym czasie przyszedł na terapię bardzo zadowolony z siebie i powiedział:
„Przestałem pić wódkę. Nie mam już problemu.”

Rzeczywiście — odstawił wódkę. Ale jednocześnie zaczął pić znacznie więcej piwa.

Dopiero po czasie zobaczył coś bardzo ważnego:
on nadal pił ten sam alkohol, tylko w innej formie.

Mechanizm uzależnienia pozostał dokładnie taki sam.

To był dla niego bardzo trudny moment, ale jednocześnie przełomowy. Kontynuował terapię, zrozumiał swój problem i ostatecznie zrezygnował również z piwa.

Dziś od wielu lat żyje w abstynencji.

Ta historia pokazuje coś niezwykle ważnego:
piwo potrafi być bardzo zwodnicze. Często ukrywa uzależnienie znacznie skuteczniej niż wódka, bo daje człowiekowi iluzję, że „to jeszcze nie jest problem”.

Warto zadać sobie uczciwe pytania

* Czy potrafię przestać?
* Czy potrzebuję piwa, żeby się odprężyć?
* Czy ilość z czasem wzrosła?
* Czy szukam okazji do picia?
* Czy bagatelizuję problem, bo „to tylko piwo”?

Czasami największym problemem nie jest samo picie.
Największym problemem bywa przekonanie, że piwo alkoholem „tak naprawdę” nie jest.

A jest.

I organizm doskonale o tym wie.

„Wszystko mi wolno, ale nie wszystko jest pożyteczne.”
— 1 List do Koryntian 6,12 (Biblia Warszawska)

Źródło: Stanisław Majdański psychoterapeuta uzależnień